Elvis żyje


Kochani,
Jak wiecie w Manewrach Skaryszewskich Tara wykupiła 61 koni i dwa osiołki, 17 z nich zostało uratowanych z rzeźni.

Przeczytajcie historię jednego z nich – źrebaka, któremu

Tara uratowała życie a jego imię… urodzone z pamięci.

„Wszystko zaczęło się od mojej Mamy. To Ona pierwsza pokazała mi Tarę. Wychowywała mnie w duchu miłości do zwierząt. Niestety nadszedł dzień, gdy przegrała walkę z ciężką chorobą. Odeszła. Mimo fizycznego braku, wciąż czuję matczyną, opiekuńczą aurę w swoim życiu. To duchowa dłoń Mamy doprowadziła mnie do bram Tary, gdzie z całą swą rodziną przyjeżdżam od kilku lat.
Mama za życia kochała Elvisa Presley’a. Cały zbiór jego nagrań, jaki zdołała zebrać, przekazany został Tarze, by pomóc ratować kolejne końskie życia. Wówczas Scarlett powiedziała mi, że kiedyś w Tarze pojawi się Elvis. I tu zaczyna się przedziwny ciąg zdarzeń. A było tak…
…kolejny Skaryszew i kolejny dramat końskich przyjaciół. Tara walczy! Śledzę każdą informację na stronie internetowej. Po lawinie dramatu pojawiają się pierwsze promienie dobrych wieści. Uratowane Skaryszewiaki docierają do Tary. Ale to nie koniec walki – pojawia się temat rzeźni. Z jej morderczej paszczy Scarlett wydziera kilkanaście kolejnych końskich żyć. Ze wzruszeniem oglądam film, na którym uratowane koniki dziękują za życie. Każdego konika przedstawia Scarlett. W pewnym momencie podchodzi do smutnego ogierka, który jeszcze nie wierzy, że znalazł się w końskim raju. Mówi do niego pieszczotliwie „Rudasku”. A w mojej głowie, zupełnie znikąd, pojawia się myśl: „TO ELVIS!!!”. Łapię telefon: „Scarlett! Jest Elvis! Nie wiem, skąd to wiem, ale to ON!”. Po rozmowie, pragnąc wyjaśnić przyczynę owego olśnienia, wertuję strony o Elvisie Presley’u. Nagle, przed oczami, pojawia mi się zdjęcie króla rock and roll’a siedzącego na…. Tarowym Elvisie. Ukochany koń artysty o imieniu Rising Sun wydaje się być „skórą zdjętą” z Tarowego konika. Czytam: Elvis kochał zwierzęta, a w szczególności konie. Rising Sun przeżył swego pana, a po śmierci pochowany został w Graceland niedaleko Presley’a. Życzeniem twórcy było, by na terenie jego posiadłości zawsze mieszkały konie. Zgodnie z jego wolą,w Graceland po dziś dzień żyją konie, a wśród nich Bandit odebrany właścicielowi, który prawie go zagłodził oraz uratowany z rzeźni Max. URATOWANY Z RZEŹNI MAX? Znów coś mi „dzwoni” w głowie. Łapię za telefon: Scarlett, jakie było imię Elvisa w końskim paszporcie? „MAX. Ogierek wyrwany z rzeźni” odpowiada Scarlett. W mojej głowie zapętliła się czasoprzestrzeń. Tyle zbiegów okoliczności? „Nie ma zbiegów okoliczności” mówi do mnie Scarlett. Już wiem, że to Mama wskazała mi tego konika. Tarowy Elvis, niegdyś Max, stojący w kącie rzeźni zrezygnowany, czekający na śmierć, zostaje ocalony. Jego nowe życie właśnie się rozpoczyna. Jest jak Rising Sun – wschodzące słońce.
Wierzę, że w ten sposób Mama przekazała mi, że gehenna polskich koni się kończy. Wschodzi słońce dla ustawy, która położy kres mordowaniu koni. Głęboko w to wierzę.
P.S. Teraz jestem w Tarze ze swoją rodziną. Po padoku hasają szczęśliwe „Skaryszewiaki”, a ja piszę tę historię. Zanim zaczęłam, zajrzałam do paszportu Elvisa. Piękne drzewo genealogiczne. Zgadnijcie, jak miał na imię jego pradziadek po mieczu. Tak, tak. ELVIS! Przypadek? Dziękuję Ci Mamo.
Magda”

 

komentarzy

  1. Iwona 23 kwietnia 2017
  2. Magda 23 kwietnia 2017

Nasza strona używa ciasteczek (tzw cookies). dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do Twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje

Zamknij