Urodziny Dominik

Siedem lat temu Margrabina otrzymała cudowny walentynkowy prezent – na świecie pojawił się jej syn – Dominik.

Dominik  to gniady koń o niesamowicie dużych i przepięknych oczach. Przyszedł na świat w ramach poczwórnej niespodzianki jaką zaserwował nam Golden, ogromny gniadosz wykupiony podczas gdy wraz z roczną klaczką Deltą miał trafić do rzeźni. Tatuś naszego Dominika przybył do Tary jako kastrat – były właściciel zarzekał się, że koń jest wałachem, że już stał z klaczami i nic się z tego nie urodziło. Weterynarz przy pierwszych oględzinach fakt ten potwierdził. Blizny po zabiegu były – nasz wet powiedział nam też, że wykastrowano go „na wesoło”, metodą stosowaną, by koń pozostał jurny. Do takich „kombinowanych” zabiegów najczęściej dochodzi po upojeniu zwierzęcia wódką, a zabieg wykonywany jest byle jak i czymkolwiek… Koniom kastrowanym „na wesoło” pozostawia się najądrza, przez co mimo kastracji nie tracą one animuszu, energii i często zachowań typowych dla ogierów. No i Golden taki był – bardziej „ogrowaty” od innych wałachów, często obskakiwał klacze na padoku, ale przecież znaliśmy już wcześniej takich kawalerów (np. Petrosa). Po kilku miesiącach cztery klacze zaczęły się wyraźnie zaokrąglać.

Okazało się, że mamy „wpadkę”… Ogromne zaskoczenie i jednocześnie pytanie – jak to możliwe??

Podejrzenia od razu padły na Goldena. Został natychmiast oddzielony od stada. Wezwany weterynarz stwierdził, że koń w stresie przy chłopskim zabiegu kastracji zdołał uchronić jedno jądro „podciągając” je w głąb podbrzusza (wnętrostwo) i dokonujący kastracji po prostu je pominął. Koń został okaleczony na darmo… Aby mógł wrócić do stada trzeba było wykonać zabieg ponownie. Kastracja, tym razem wykonana przez doświadczonego lekarza weterynarii, przebiegła pomyślnie i już więcej niespodzianek od naszego Goldena nie było. Po Tarze brykały zaś radośnie malutkie źrebaki: Bruce, Dominik, Elektra i Jurek, teraz już dorosłe konie – urodzone z „wpadki” przez ludzkie kombinowanie.

Samce koni kastruje się „na wesoło”, m.in. po to, żeby osiągały większą masę ciała – większa masa w rzeźniczym skupie, to więcej złotówek dla właściciela. Przez ludzką chciwość wiele koni jest okaleczanych, wiele z nich umiera z powodu komplikacji.
Dominik żyje i ma się dobrze. Cały czas trzyma się ze swoją mamą – Margrabiną. Jako towarzysza zabaw zwykle wybiera Dawida lub Bazyla. Jest bardzo spokojnym koniem, miłym dla ludzi, a wręcz łaknącym kontaktu z nimi! Chce się przyjaźnić z ludźmi – chętnie nawiązuje kontakt, podchodzi, obwąchuje – a nuż znajdzie w kieszeni jakąś marchewkę lub inny smakołyk. Do osób bardziej mu znanych garnie się, łasi i sugeruje, że można się z nim śmiało bawić oraz że wprost pragnie być głaskany.

Życzymy Ci koniku, żebyś zawsze był zdrowy i szczęśliwy wśród swych czterokopytnych przyjaciół i kochających Cię ludzi.

Jeśli ktoś z Was chciałby zrobić urodzinowy prezent temu,  przemiłemu konikowi  i zostać jego Opiekunem Wirtualnym, zapraszamy do kontaktu: adopcje@fundacjatara.info.

urodziny

Nasza strona używa ciasteczek (tzw cookies). dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do Twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje

Zamknij