Sylwester 2010/2011

Sylwester ach sylwester, czas zabaw i radości, czas rozpusty i nowego, ale nie w Tarze. W Tarze to także czas pracy ( z radością i zabawą oczywiście), czas obowiązków. Tak również wyglądał sylwester 2010/2011 (jak i wszystkie inne).

Do Tary kilka dni wcześniej zawitało wiele osób już od wejścia ochoczo i raźnie pokrzykując „Pani Prezes – Pracy, Pani Prezes – Pracy”, na co Scarlett tylko się uśmiechnęła i po gorącym przywitaniu wypowiedziała swe sakramentne słowa „do roboty” i zaczęło się. Większość sił ludzkich skupiliśmy na sprzątaniu obornika z stajni, co poniekąd jest już tradycją, którą chcemy może jeszcze w tym roku zautomatyzować, i odciążyć wolontariuszy by przy ich pomocy skupić się na remontach Tary.

29 stycznia przeprowadziliśmy generalne odrobaczanie koni. Całość akcji przebiegła bez złych występków koni, zapewnie dzięki profesjonalizmowi Doktora i trzymających, był jedyny przypadek koń Oszczep, ale on już chyba tak od urodzenia boi się odrobaczania (ot taka wada genetyczna) W dzień sylwestrowy, pojawiła się, głównie dzięki wolontariuszkom nowa tradycja (dla innych stara) pierwszy raz udekorowaliśmy salę na sylwestra, a na pytanie jak ma być udekorowana tzn. w jakim klimacie z ust panów wydobyło się gromkie jednoznaczne „remizowym” i tak też się stało.

Bal sylwestrowy rozpoczął się w towarzystwie bibuły i baloników. Zabawa była prześwietna brakowało miejsca dla wirujących par, a parkiet (betonowa podłoga) była rozgrzana do czerwoności. Przed godziną 24 rozpoczęło się odliczanie, i z tym odliczaniem zawsze jest w Tarze problem nigdy, ale to przenigdy nie udało nam się trafić w godzinę 24, zazwyczaj zaczynamy odliczać jak jest już po 24, raz przydarzyło się nam wystrzelić o 23.30, ale nic to, dla ludzi bawiących się w tym miejscu, w tej sali czas, jak wystrzelą korki jest właśnie tym czasem. Życzeniom, uściskom, łzom radości nie było końca, niektórzy w ogólnym zamęcie, ściskali się nawet i po kilka razy. Tańce trwały do białego rana a dla niektórych noc się nie skończyła, nie opłacało im się kłaść i ruszyli rankiem do pomocy przy karmieniu koni.

Sylwester był prześwietny, a że kolejną tradycją jest, iż po sylwestrze zazwyczaj zostaje jakaś piosenka przewodnia, która jeszcze przez długi okres krąży po Tarze, tak i było tym razem. Utwór, który pozostał w głowach jest letni, radosny, skoczny i zamieszczony poniżej. Podsumowując cała przerwa noworoczna udała się wyśmienicie, i może tylko jeden smutek, że trwa ona tak krótko. Na koniec pstryknęliśmy pożegnalne zdjęcie, niestety nie wszyscy na nim jesteśmy, część osób wyjechała wcześniej.

Dziękujemy i zapraszamy na przyszłego sylwestra.

 

Nasza strona używa ciasteczek (tzw cookies). dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do Twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje

Zamknij