Adopcja Bialitza

Poznajcie kolejnego z mieszkańców tarowej ostoi dla koni po przejściach. Przed Wami:

BIALITZ (ur. 03-1995, w Tarze od 2001)

Gniady wałach do naszego schroniska trafił od prywatnych osób. Problemy z kręgosłupem – to był powód, dla którego Jego właściciele nie mogli już dłużej utrzymywać konia. Widocznie stał się niepotrzebnym obciążeniem. Brak możliwości jazd i wysokie koszty leczenia są dla wielu powodem, by o swoim koniu zapomnieć. By zapomnieć o wieloletnim przyjacielu… Szkoda, że czasy, gdy szacunek do tych zwierząt nie pozwalał na takie postępowanie, minęły już bezpowrotnie. Kiedyś koń miał zapewnione dożywocie w swoim rodzinnym domu, wielu z Was o tym jeszcze pamięta lub słyszało od rodziców i dziadków. Gdy koń chorował, człowiek szukał ratunku dla cierpiącego zwierzęcia i płakał razem z nim, gdy doskwierał ból. Teraz jest niestety inaczej. Z dużo większą łatwością przychodzi ludziom pozbycie się uczuć…
Problemy z kręgosłupem podczas pobytu Bialitza w Schronisku ustąpiły. Pomimo choroby koń dobrze się czuje. Może to dlatego, że od początku pobytu w Tarze nie dźwiga już na swoim grzbiecie żadnego człowieka? To już 10 lat Jego totalnej swobody w tej kwestii!
Bialitz jest urodziwym gniadym koniem i jeszcze nie tak dawno był wielkim podrywaczem, który doskonale zdawał sobie sprawę ze swoich atutów i sprytnie je wykorzystywał. Dlatego też skakał z kwiatka na kwiatek, rozkochując, a później porzucając tarowe klacze, które i tak Mu wszystko wybaczały. Prawdziwy był z Niego Don Juan, ale teraz niestety przyszła już starość i choć serce gorące i skore do wzniesień, to ciało już nie tak sprawne, by popisami „dziewczętom” imponować. Bialitz ustąpił w tej kwestii miejsca młodszym koniom, a sam zajął dostojne miejsce nestora na staruszkowym padoku stajni Suskiej. Jest bardzo zaprzyjaźniony z karym Maurycym, który trafił do nas również ponad 10 lat temu i też, tak jak Bialitz, nieźle dokazywał całymi latami, powolutku starzejąc się z godnością – teraz Starsi Panowie Dwaj spokojnie przeżuwają kolejne kęsy pachnącego siana ciesząc się tym wielkim szczęściem, że nic złego im nigdy nie zagrozi i do swych ostatnich chwil będą mogli przebywać w swoim własnym doborowym towarzystwie.

Bialitzem wirtualnie i nie tylko opiekują się: Renata Furtek z Jasła i Dominika.
Obecnie Bialitz otrzymuje ok. 100 zł na swoje utrzymanie.

Ten starszy i schorowany koń potrzebuje człowieka, który obdarzy Go miłością bezinteresowną i mądrą, mimo iż nie będzie mógł Go nigdy dosiąść – wiemy, że są tacy ludzie, znamy ich wielu, bo od lat wspierają nasze podopieczne konie. Gdzieś wśród Was, kochani, jest dobry Opiekun, który zapewni Bialitzowi sianko i owies do końca Jego dni – bardzo mocno w to wierzymy! Bialitz także!

 

Adopcja Bialitza

Nasza strona używa ciasteczek (tzw cookies). dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do Twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje

Zamknij