Gdzie popełniłam błąd

Na stronach Urzędu miasta i Gminy podano dwie różne daty kolejnego targu dla koni. Może ktoś się pomylił, a może był to celowy manewr. Skąd te wnioski?
Lech, Sylwia i ja Scarlett w Skaryszewie byliśmy o godzinie 21.40 – 23 marca. Przed bramą gminnego targowiska stały już dwie przyczepy, w których znajdowały się 4 źrebaki. Przed godziną 5 rano na placu przed bramą zjechało kilkanaście różnych drobnych transportów z końmi. Nas obrońców koni, stała już mała grupka (8 osób). Handlarze trzymali zwierzęta zamknięte w wozach. Na targowisko „obsługa targu” nie wpuściła handlarzy z końmi. Jak poinformowała nas przebywająca na targu urzędniczka z Gminy Skaryszew, w dniu 25 marca na targowisku z wiatami ma odbyć się giełda warzyw, dlatego konie, ( które brudzą) nie mogą stać pod wiatami.
Około godziny 6.50 rano na placyku pojawiła się ciężarówka, w której znajdowało się więcej koni, do niej podszedł ktoś z obsługi targu, porozmawiał z kierowcą i po chwili ciężarówka odjechała.
Coś było nie tak

  • – urzędniczka państwowa na stronach urzędu gminy podała 2 różne daty targu
  • – przybyłych handlarzy z końmi nie wpuszczono na targ
  • – duży transport z końmi szybko odjechał ze Skaryszewa po rozmowie z człowiekiem z „obsługi targu”

Winiol z Pawłem pojechali sprawdzić, co się dzieje w odległym o 60 km. Bodzentynie (w porównaniu do Skaryszewa) małym targu dla zwierząt.
Po niecałej godzinie powiadomili nas, że w Bodzentynie jest „masa” koni, dużo tirów, do których szybko ładują te nieszczęsne zwierzęta.
Natychmiast ruszyliśmy do Bodzentyna
Na miejscu dowiedzieliśmy się, że tym razem tragedie koni odbyły się wśród nocy Bodzentyna.
Handlarze nazywają to „ustawką” tylko, przed kim muszą tak ciągle się kryć, umawiać, co rusz na innym targu z właścicielami dużych transportów i rzeźni. Czyżby przed nami? Jakąż to mamy broń? Kamery? Czyżby tego się obawiali?

Dlaczego?

W moich pytaniach jest odpowiedź. Poszukajcie jej i napiszcie, co o tym sądzicie
O godzinie 10 w Bodzentynie był już koniec Targu. Nam udało się zarejestrować załadunek ostatniego Tira. Jeździmy na targi dla Was. Szykujemy Was do ostatecznego aktu, jaki ludzie myślący i czujący mogą wykonać w obronie koni.
Wielu handlarzy końmi rozpoznajemy bez problemu od lat „królują” na targach i cały czas wywożą polskie konie na rzeź pan w zielonej kurtce z kapturem na głowie (widać go na poniższym filmiku) – już wiecie kto to jest?

 

Musimy doprowadzić do zmiany zapisu w ustawie na „koń jest zwierzęciem towarzyszącym ”Sami tego nie dokonamy, potrzebni jesteście Wy i Wasze wsparcie finansowe.
Wracaliśmy przez Skaryszew. Tam na targu pozostał duży gniady ogier i kilkunastu jego braci. Nie było już źrebaków, pogrubionych koni, nie było, już klaczy, która musiała przyciągnąć wózek, na którym znajdował się mały ogierek, jej syn.Musimy zmienić zapis w ustawie, który zakaże zabijania koni w Polsce oraz transportowania ich do polskich rzeźni.
Do tego potrzebna jest Wasza pomoc.

My jeździmy na targi w Waszym imieniu- by zakończyć tą wieloletnią rzeź

Targi przeważnie są bardzo daleko od naszego miejsca zamieszkania, tam nie śpimy. Często dwie doby, marzniemy okrutnie i psychicznie wielu obrońców koni nie daje rady, wielu już odpuściło sobie walkę o ich życie, bo… ileż zła i nieszczęścia wrażliwy człowiek może przyjąć do wnętrza swego umysłu i duszy?
Lecz są tacy, którzy już dawno temu, zacisnęli pięści i walczą, nieustannie walczą. Ja jestem wśród nich, nie poddam się, czekam tylko by pieniądze od Was zaczęły płynąć rwącym potokiem na konto Fundacji, która chce dotrzymać słowa danego koniom. Tara chce uratować wszystkie konie w Polsce, nie jednego, nie sto, wszystkie. By tego dokonać potrzebne są pieniądze. Ciągle nie jestem w stanie Was wszystkich przekonać, o słuszności takich działań

Gdzieś popełniłam błąd i nie mogę go odnaleźć.

  • Nie wystarcza, że założyłam pierwsze polskie schronisko dla koni.
  • Nie wystarcza, że konie w Tarze otrzymały wolność i opiekę.
  • Nie pracują nie wolno nawet na nie wsiadać.
  • Nie wystarcza, że je kocham i oddałam im wszystko. Zostawiając sobie stary samochód i nic więcej.
  • Nie wystarcza, że staram się pomagać zwierzętom i reaguję, gdy słyszę ich krzyk wołający o pomoc.
  • Nie wystarczą zaciśnięte pięści gotowe bronić te, które kocham, nie wystarczę w obliczu bezsilności.
  • Nie wystarczy być uczciwym

Gdzie popełniam błąd?
Przez kilka lat działalności na targach doprowadziliśmy do tego, że wyciągając kamerę w stronę handlarzy końmi ich kije nie grzmocą w ciała zwierząt, ich nogi zatrzymują się przed kopnięciem konia w brzuch. Akty okrucieństwa chowają się przed błyskiem flesza. Lecz gdy nas nie ma…
Tej nocy w Bodzentynie doszło do wielu aktów przemocy, potem transport przerażonych coraz słabszych koni i zadanie śmierci aż do obdarcia skóry z drgającego jeszcze ciała.

 

Tej nocy w Bodzentynie doszło do „przelania” przemocy. O tym, co zobaczyła (już rano) mogłaby opowiedzieć Sylwia, ale Ona nie chce, nie może coś w niej pękło.
Zrobię to w jej imieniu
Rejestrowałam załadunek koni do tira. Z oddali cały czas słyszałam, dźwięk, jaki wydaje koza lub owca. Cały czas. Nie odstępowałam od tira, Sylwia chodziła po placu. W pewnym momencie podeszła do zamkniętej ciężarówki, to stamtąd dobywał się przerażający krzyk. Z bliska wyraźnie brzmiał jak rżenie z oddali brzmiał inaczej. Tylny, zamknięty trap miał cieniutka szparkę i poprzez nią wpatrując się w ciemność Sylwia ujrzała malutkiego źrebaka, był mokry, był drobniutki, kopytka miał maleńkie… i cały czas krzyczał, wołał mamę.
Może była jeszcze w tym tirze i wołała do swojego dziecka wśród innych krzyczących koni.
Sylwia wyciągnęła komórkę, nie włączyła od razu nagrywania, palce nie chciały połączyć się z umysłem, nie mogły trafić na opcję nagraj….
Po chwili jej kolana się ugięły i Sylwia siedząc na ziemi oparła głowę o burtę, trzymając komórkę przy szparze. Po jakimś czasie przyszła do mnie, mówiła coś o Mikołaju, o swoim synu, że śpi bezpieczny w domu.
Odpowiedziałam „ ok., ale nie mam czasu..”
– „Scarlett, tam krzyczy dziecko, słyszysz? Dziecko! ”
– „dziecko, gdzie ono jest?”
– „Chodź”
Ciężarówki już nie było

Nasza strona używa ciasteczek (tzw cookies). dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do Twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje

Zamknij